Zadzwoń 660 624 012
Akredo Sp. z o. o. 660 624 012 kontakt@akredo.pl 0.00
ul. Poznańska 7/3 Warszawa Mazowieckie 00-680 Polska
facebook linkedin youtube google plus

Co wiedzą o nas banki z Facebooka?

2017.10.05 |
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Ocena: 5,00 / 1 osób

Jakie informacje o nas wędrują prosto do banku z naszego konta na facebooku? Wiedzieliście, że nierozważne korzystanie z social mediów może wpływać na naszą zdolność kredytową? Co jeszcze wiedzą o nas banki śledząc nasze konto na facebooku?

Jak facebook wpływa na naszą zdolność kredytową

Jeśli ktoś jeszcze żyje w błogiej świadomości, że w sieci istnieje coś takiego jak anonimowość, to jest w błędzie. Media społecznościowe są doskonałym narzędziem do weryfikacji, oceny i sprawdzania nas jako klientów. Również usług finansowych. Zatem o czym (świadomie lub nie) informujemy banki korzystając ze swojego konta na facebooku i jak dane w social mediach wpływają na naszą zdolność kredytową?

 

Co robimy w sieci, o czym wie nasz bank?

 

Media społecznościowe nie tylko oswoiły nas z epatowaniem tym co już mamy, co osiągnęliśmy, co lubimy i co dopiero chcemy posiadać. Uzależniły nas od ciągłego porównywania naszego życia z życiem innych osób, warunkując samopoczucie od cudzych opinii (Like!). Dzielenie się swoją prywatnością z połową świata nikogo już dziś nie szokuje. Z tego też powodu negatywne skutki epatowania prywatnością w sieci zatarły się w atmosferze ogólnego przyzwolenia („przecież wszyscy mają facebooka i jakoś żyją”).

 

Zdjęcia na facebooku a newralgiczne dane

 

Przekonani o ograniczonych odbiorcach informacji na naszym koncie („przecież nie przyjmuję do znajomych kogoś, kogo nie znam”), ochoczo wypełniamy rubryczki informacji „o nas” – skąd jesteśmy, jaką szkołę skończyliśmy i w którym roku, gdzie pracujemy, kto jest naszą rodziną i gdzie obecnie mieszkamy (wraz z lokalizacją). Następnie wrzucamy zdjęcia. Na początku tylko z pieskiem lub kotkiem, ewentualnie z nową furą kumpla, ale szybko okazuje się, że ma sporo lajków. Zachęceni sukcesem, ryzykujemy na publiczny osąd własne selfie (wystudiowane przez godzinę w łazience lub kuchni). Dostajemy jeszcze więcej lajków i kilka komplementów w komentarzach. Machina ruszyła! Na fali endorfin dodajemy „słit focię” z łąki, z wyjazdu nad morze, z kumplami na grillu i z berbeciem kuzynki. Odczekujemy i uzupełniamy galerię zdjęciem z „połowicą”, zaręczyn (zbliżenie na serdeczny palec z biżuterią i rozmazana sylwetką narzeczonego w tle – wiadomo, priorytety), ślubu, ciąży i relacją „live from porodówka”. Pierwsze zdjęcie potomka – koniecznie z małymi stópkami (to takie trendy). Lajków i komentarzy przybywa, więc dodajemy zdjęcia: pierwszego smoczka i loczka, wózka, nosidełka. Zdjęcie na tle nowego mieszkania, podłogi, rolety, choinki, glazury, auta, roweru… na potęgę. W końcu im więcej zdjęć, tym więcej lajków…

 

Co wiedzą o nas banki z facebooka?

 

Choć facebook udostępnia nam szereg narzędzi personalizujących nasze konto (jak chociażby możliwość tworzenia odrębnych grup odbiorców, ograniczenie widoczności postów, blokowanie widoku poszczególnych zdjęć itd.), w tym samym czasie znieczula nas na istotę i wagę funkcji „lajkowania” i samodzielnego uzupełniania naszego profilu o newralgiczne dane.

 

Co wiedzą o nas banki

 

Udział w różnej maści aplikacjach, quizach czy testach rozrywkowych to także sposób na dostęp do naszych danych. Poprzez nieczytanie zgód „drobnym druczkiem” facebook staje się nośnikiem i przekazicielem takich danych o nas, jak to z jakich usług finansowych korzystamy, czy mamy kredyty i konto w banku (także to w jakim – regionalnym czy krajowym), czy inwestujemy (a jeśli tak to w co), ile linii kredytowych posiadamy i czy często korzystamy z karty kredytowej (lub kto z naszych bliskich częściej jej używa) i jak ją spłacamy. Z facebooka wyczytać można także informację jakiego rodzaju jest to karta, czy ją zadłużamy lub czy posiadamy kartę debetową. Czytaj też: Pożyczka gotówkowa a karta kredytowa: podobieństwa i różnice

 

Dane na facebooku

 

Bank dowiedzieć się może z naszych danych na facebooku z jakich urządzeń mobilnych korzystamy i z których najczęściej. Jak szybkim łączem internetowym dysponujemy. Czy kupiliśmy ostatnio smartfona czy tablet i czy korzystamy z internetu na tych urządzeniach. Na facebooku udostępniamy też wiedzę na temat tego jakie połączenia internetowe wykonujemy i w jakiej częstotliwości czasowej. Korzystając aktywnie z facebooka banki i inne podmioty handlowe mogą z łatwością określić które gospodarstwa domowe wydają powyżej przyjętej średniej i mniej więcej na jakie dobra. Tajemnicą przestaje być w jakim okresie roku wydajemy najwięcej, jakie ubrania kupujemy i w jakiej ilości (może wręcz określić stopień naszego zakupoholizmu). Czy inwestujemy w aranżację wnętrz, jak dużo kosmetyków kupujemy, w jakich restauracjach lubimy jadać i czy jesteśmy podatni na np. zakup ubezpieczenia samochodowego online. A jeśli już o autach mowa, wprost z facebooka różne podmioty finansowe wyczytać mogą czy planujemy zakup auta w najbliższym czasie, jakiego i w jakim przedziale cenowym. Również to, czy zakup sfinansować chcemy kredytem czy gotówką. Na podstawie danych z facebooka oszacować można nawet ile wydamy na następny samochód i w jakim miejscu go kupimy. Dane o naszym aktualnym środku komunikacji to także nie tajemnica – wiek i model auta oraz to czy mamy motocykl to prawdy wyciągnięte wprost z facebookowych kont osobistych. Tak jak informacje o tym jak długo mieszkamy w danym miejscu i z kim, czy planujemy przeprowadzkę lub remont, jak dużo podróżujemy i gdzie oraz jaką formą komunikacji dojeżdżamy do pracy. Wszystkie te informacje podajemy do wiedzy publicznej za pośrednictwem indywidualnego konta na facebooku. A to tylko część z ogromu udostępnianych przez nas informacji o sobie, które na obszerną skalę przeanalizował Washington Post. Co dalej zrobić z tą wiedzą? Jak żyć w realu otoczeni przez virtual?

 

Jak chronić swoją prywatność w sieci?

 

Nawet całkiem biegłemu specjaliście od e-commerce bieżące dokładanie metek z cenami poszczególnych dóbr, przedstawionych na naszych zdjęciach na facebooku, zajęłoby więcej godzin niż przewiduje klasyczny etat. Majątek eksponowany na zdjęciach pokazywanych publicznie jest bowiem bajecznie prosty do oszacowania. W tym również dla instytucji finansowych. Wiedza ta z kolei wpływa na oszacowanie naszej realnej zdolności kredytowej i wiarygodności finansowej jako potencjalnego posiadacza kredytu gotówkowego. Czytaj też: Czy tradycyjne banki upadną?

 

Co wie o nas bank z facebooka

 

Zatem co zrobić, aby banki i instytucje finansowe nie wiedziały o nas tak wiele? Nie lajkować? Nie obserwować? Ograniczyć grono znajomych? Uważać na to, co publikujemy w postach? Nie wrzucać zdjęć z imprez w domu czy z wakacji z rodziną? To za mało. Najprostszą drogą do braku analitycznego „ogona” jest… nie korzystanie z social mediów. Tak niepopularny pomysł w dobie wszechobecnego Internetu może być szokujący i trudny do zastosowania, ale nieodzowny gdy chcemy chronić naszą prywatność. Instytucje rządowe i finansowe, oprócz danych wyciąganych z facebooka, dysponują tysiącem innych narzędzi do sprawdzania zasobności naszego portfela, sposobu zarobkowania i wydawania pieniędzy (podatki, deklaracje finansowe, rachunki, umowy z pracodawcą itd). Częste zakupy kartą płatniczą też nie pozostawiają szerokiego pola do interpretacji bankom – mogą prześledzić nasze zakupy z dokładnością co do jednego pomidora. Jednak social media mają znacznie szerszy zasięg, a lekkomyślne udostępnianie prywatnych danych skutkować może wieloma nieprzyjemnymi konsekwencjami.

 

 

Abstrahując na chwilę od tematów finansowych, szczególną ochroną w sieci otoczyć powinniśmy wizerunki naszych dzieci. Zapewnienie im bezpieczeństwa powinno być nadrzędnym obowiązkiem. Zjawisko takie jak sharenting (czy oversharenting), polegające na zamieszczaniu bardzo dużej ilości zdjęć naszych dzieci w socjalmediach (facebooku, instagramie) jest nie tylko męczące dla odbiorców, czyli znajomych na facebooku. To zjawisko jest zwyczajnie niebezpieczne dla życia i zdrowia dzieci. Bezrefleksyjna publikacja wielu zdjęć z dzieckiem z miejsc często wspólnie uczęszczanych (droga ze szkoły do domu, ulubiony plac zabaw, miejsca zajęć pozalekcyjnych) lekkomyślnie naraża je na niepotrzebne ryzyko. Warto pamiętać, że facebook i socjalmedia to nie album rodzinny ale publiczne forum odzierające z prywatności. Informowanie obcych o ulubionej formie spędzania wolnego czasu przez nasze dzieci, imionach ich rodziców, rodzeństwa, przyjaciół czy pupili otwiera furtkę osobom o złych intencjach do wzbudzenia w dzieciach zaufania. Od tego już tylko krok od tragedii. Szanujmy też ich prawo do prywatności, niewyrażone jeszcze wprost, ale absolutnie należne.

 

Czym dzielmy się w sieci

 

Jakie działania w social mediach narażają nasze najbardziej prywatne dane na ogląd publiczny? Chociażby różnego rodzaju darmowe aplikacje, gry, testy rozrywkowe i quizy typu „Kim byłeś w poprzednim życiu?” dobrowolnie – gdyż za pomocą jednego naszego kliku (zgody) – otrzymują dostęp do wszystkich newralgicznych danych z naszego konta – kontaktów rodzinnych i przyjacielskich, informacji o naszym stanie cywilnym, miejscu gdzie żyjemy, zdjęć dzieci, chomika i psa… Czasem nawet dostęp do prywatnej korespondencji lub nagrań video (i to w konsekwencji zgód, które na to wyraziliśmy instalując nieznaną nam aplikację i nie doczytując warunków jej użytkowania). Zresztą nie trzeba wielkich umiejętności, by dane konto zwyczajnie”zhakować” i wydobyć zeń wszystkie interesujące „włamywacza” informacje. Brak rozwagi w korzystaniu z tego „dobrodziejstwa” społecznego i nonszalanckie dzielenie się każdym aspektem swojego życia w środowisku socialmediowym pozwala szerokiemu gronu obcych nam ludzi dosłownie podglądać naszą codzienność i wyciągać z niej wnioski o nas jako konsumentach i obywatelach. A to już potężna władza, za pomocą której możliwe jest sterowanie naszymi wyborami zakupowymi (np. na co pożycza statystyczny Polak), potrzebami finansowymi i stanem zadłużenia.

 

Facebook i zdolność kredytowa

 

Dlatego jeśli nie chcesz być dodatkowo inwigilowany, manipulowany, podglądany i oceniany, zamknij konto na facebooku. Tylko tyle i aż tyle. Czytaj też: Co to jest piramida finansowa i jak się nie dać na nią złapać?


Zapisywanie danych

Proszę czekać. Dane są zapisywane

Proszę wypełnić brakujące dane

Proszę wypełnić brakujące pola przed wysłaniem zgłoszenia.

Zamknij [x]
Dziękujemy za wysłanie swoich danych

Nasz konsultant zadzwoni do Ciebie w podanych godzinach

Zamknij [x]
Zostaw swój nr - oddzwonimy!
Wyrażam Akredo sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Poznańskiej 7/3 zgodę na: Rozwiń >>
Wyrażam Akredo sp. z o. o. z siedzibą w Warszawie przy ul. Poznańskiej 7/3 zgodę na:
przetwarzanie moich danych osobowych w celach sporządzenia informacji pożyczkowych,
przetwarzanie danych w celach przedstawienia ofert za pośrednictwem poczty elektronicznej lub telefonicznie w tym SMS,
przedstawienie oferty handlowej i marketingowej podmiotów trzecich.
Przysługuje mi prawo dostępu do treści swoich danych oraz ich poprawiania. Akredo sp. z o. o. informuje, iż podanie danych jest dobrowolne jednakże ich niepodanie, jak również nie udzielenie powyższych zgód uniemożliwi skorzystanie z usług Akredo sp. z o. o.

 

2017.10.05 | Oceń artykuł
Wysyłanie danych

Proszę czekać. Dane są wysyłane

Dziękujemy za wysłanie swoich danych

Nasz konsultant zadzwoni do Ciebie w podanych godzinach

Zamknij [x]