Zadzwoń 660 624 012
Akredo Sp. z o. o. 660 624 012 kontakt@akredo.pl 0.00
ul. Poznańska 7/3 Warszawa Mazowieckie 00-680 Polska
facebook linkedin youtube google plus

Stabilizacja po polsku czyli ślubuję Ci kredyt aż po grób?

2017.08.24 |
1 Star2 Stars3 Stars4 Stars5 Stars Ocena: 5,00 / 3 osób

Czy dążenie do stabilizacji to pokłosie wychowania czy cecha narodowa Polaków? Dlaczego częściej od ekscytującej wolności finansowej wybieramy przewidywalną i nudną stabilizację? Jak wygląda współczesna stabilizacja po polsku i co nas mocniej ze sobą wiąże – kultura czy kredyt?

Pewien profesor pytał kiedyś swoich pierwszorocznych studentów o to, co chcieliby osiągnąć za 10-20 lat, jak wyobrażają sobie swoją przyszłość. Ku jego zdziwieniu, większość odpowiadała: stabilizację. Serio? Czy mając do dyspozycji otwarte granice, łatwość podróżowania, możliwość edukacji w dowolnym miejscu na ziemi i otwarte rynki pracy w praktycznie każdym państwie na świecie młody człowiek chce się… ustatkować? Jaki wpływ na kształtowanie takiej postawy ma kultura i wychowanie, a jaki powodowany jest koniecznością, niskimi zarobkami, brakiem wiary w siebie i powielaniem schematów poprzednich pokoleń (nie mających aż takich możliwości)? I gdzie w tym wszystkim swoją rolę pełnią kredyty?

 

Wspólne życie na kredycie

 

Współcześnie prawie każda młoda para ma lub miała na swoim koncie kredyt na dom lub mieszkanie. Zarabiając w Polsce polskie pieniądze mało kto, bez wkładu własnego, może sobie pozwolić na zakup nieruchomości za gotówkę. A co dopiero przy uwzględnieniu kosztów utrzymania rodziny. Przyjęło się zatem, że jak mieszkanie – to na kredyt. Żeby łatwiej go było dostać – to we dwoje. Młodzi ludzie w Polsce często zwlekają z zakupem własnego „M” do momentu „ułożenia sobie sytuacji życiowej”, wynajmując kątem kawalerki lub pokoje we współdzielonym mieszkaniu. Młode rodziny mieszkające kątem u rodziców to wciąż popularny w Polsce scenariusz. Niewystarczającą ilość dostępnych finansowo mieszkań próbuje rozwiązać program rządowy Mieszkanie+, jednak to dopiero kropla w morzu potrzeb. W takiej konfiguracji pójście „na swoje” staje się celem samym w sobie i zdecydowanie przysłania inne aspekty życia czy dążenie do wolności finansowej.

 

Stabilizacja po polsku

 

Dopóki kredyt nas nie rozłączy….

 

Współcześni młodzi ludzie, nawet niezależni i najbardziej postępowi, w pojedynkę często nie dysponują wymaganą przez banki zdolnością kredytową na zakup nawet najmniejszej kawalerki, choćby i na peryferiach miasta. Stąd, nie umniejszając wartości czystej miłości, związki partnerskie często szybciej przekształcają się w tradycyjne małżeństwa, gdy w perspektywie widnieje możliwość otrzymania wreszcie pozytywnej decyzji kredytowej od banku. I upragniona wyprowadzka z rodzinnego domu! Nawet, jeśli perspektywa przeniesienia się dotyczy bardziej niezależnej, ale zawsze tylko wynajmowanej klitki, urządzanie własnego (czyt. kredytowanego) mieszkania to marzenie ogromnej większości młodej części społeczeństwa. Zachłyśnięcie się tą możliwością (we dwoje można więcej, a więc większy kredyt i większe mieszkanie) prowadzi często do poważnie przeszacowanych decyzji. Za duże względem potrzeb mieszkanie, zbyt ciężki do spłaty kredyt (nie uwzględniający np. zmiany zarobków czy nagłej utraty dobrze płatnej pracy). Ryzykowne decyzje majątkowe na początku wspólnego życia stają się przyczynkiem pierwszych kłótni i konfliktów. Nie bez cienia prawdy jest żartobliwe stwierdzenie, że współczesne małżeństwa bardziej wiąże kredyt na mieszkanie niż małżeńska przysięga. W końcu mieszkać gdzieś trzeba, z czegoś spłacać kredyt również…

 

Stabilizacja po polsku czyli kredyt

 

Stabilizacja i kredyt z happy endem

 

Choć niektórym wciąż trudno zrozumieć dążenie do stabilizacji stawiane ponad odkrywaniem własnych możliwości i sposobów uzyskania wolności finansowej, to mieszkać gdzieś trzeba i płacić własne rachunki również. Dążenie do stabilizacji w rozumieniu założenia rodziny i stworzenia wspólnego miejsca do życia wynika z czysto ludzkich potrzeb. Warto jednak dwa razy przemyśleć działania inwestycyjne uzupełniane kredytem, w myśl zasady, że kredyt „zawsze można dobrać”. Wyważyć rozbujałe marzenia o wielkim domu i dopasować je do aktualnej sytuacji (np. 2+1). Nie budować się dla przyszłych pokoleń (częsty błąd naszych rodziców i dziadków, którzy nadbudowywali piętra własnego domu dla przyszłych rodzin swoich dzieci – dziś ikt tam nie mieszka, a ogromne domy stają się ekonomicznym i psychicznym utrapieniem starszych osób), za to skupić się na bieżących potrzebach rodziny. Uzupełniając zakup mieszkania kredytem, warto rozważyć ratę wygodną do spłaty, na wypadek kryzysu finansowego w rodzinie. Realne podejście do zmiennej sytuacji życiowej zaprocentuje w przyszłości (a na pewno nie zaszkodzi). Jeśli nie stać nas w danym momencie na zakup (nawet z kredytem) wymarzonego domu, zbudujmy plan w którym etapami będziemy się zbliżać do naszego celu. Małe mieszkanie kupione na „tu i teraz” w przyszłości łatwiej będzie spieniężyć lub wynająć i czerpać z niego zyski. Gdy nasza sytuacja materialna się polepszy, możemy wrócić do marzeń o domu, a zakupiona mądrze nieruchomość stanie się naszą inwestycją.

 

Stworzenie miejsca do życia dla swojej rodziny z kredytem

 

W całej tej pogoni za stabilizacją, tradycją i kulturą osiedlania się, tak typową dla polskiego społeczeństwa, nie zapominajmy że świat to nie tylko nasze podwórko, miasto i najbliższe otoczenie. Myśląc mądrze o stabilizacji i zapewnieniu sobie miejsca do życia, mierzmy siły na zamiary. Zapewniajmy sobie oddech i bufor bezpieczeństwa w spłacie rat tak, by nie stresować się powziętym kredytem. W końcu nie żyjemy tylko po to, by pracować i płacić rachunki. Jest jeszcze tyle do zrobienia!

Czytaj też: Podróż życia – kiedy będzie mnie na nią stać?

 

 

2017.08.24 | Oceń artykuł
Wysyłanie danych

Proszę czekać. Dane są wysyłane

Dziękujemy za wysłanie swoich danych

Nasz konsultant zadzwoni do Ciebie w podanych godzinach

Zamknij [x]